|
Morior Axis - "Arsenik Gift"
(CD '10 / self-released)
"Arsenik Gift" to jedna z płyt, po odpaleniu której myślisz sobie: "to jest, kurwa, zajebiste!". Mógłbym ściemnić, że znam poprzednie dokonania Morior Axis, byłem na ich "x" koncertach, ale w sumie po co? Nie znam, nie byłem, ale z ciekawości chyba
będę musiał sięgnąć po "Sudetian Winter". Pewnie nie doznam takiego szoku, jak w przypadku najnowszego wydawnictwa, ale będzie okazja by zobaczyć, ile kapela zrobiła od czasu debiutu sprzed ponad czterech lat. I co my tu mamy? Przede wszystkim połyskujący digipack - wydanie skromne, a zarazem schludne i co najważniejsze własne. Dziwne, że tego materiału nie chciała żadna wytwórnia. Ich strata! W sumie najbardziej to mnie i tak zainteresowała muzyka, czyli jest tak jak być powinno. Przerostu formy nad treścią, na całe szczęście, brak. Morior Axis wycinają sobie całkiem sprawnie melodyjnego black'a. Ale robią to na swój własny, indywidualny sposób. Brakowało mi takiej kapeli, bo wszyscy jak nie ciupią prymitywnego oldschoola, to grają symfonika albo pogrążają się w eksperymentach, które nie mają nic wspólnego z metalem. Jednak te sześć równo sześciominutowych utworów to metal pełną gębą! Czy bardziej black czy może jednak death, nie jest to w tej chwili istotne. Liczy się całokształt, w który członkowie tej kłodzkiej hordy włożyli masę pracy. To słychać na każdym kroku i naprawdę warto to docenić. Począwszy od przemyślanych i rozbudowanych kompozycji, poprzez wytworzenie znakomitego klimatu, a na osiągnięciu zadowalającego brzmienia skończywszy. Efekt? Bardziej niż dobry! Duża w tym zasługa w większości polskich liryków, które snują ciekawe opowieści, ale także i autora wokali, niejakiego Dario z Gorthaur. Gość ma kapitalną jak na moje ucho barwę - szorstką, mocną, a jednocześnie wyrazistą i czytelną! Poza tym można się rozsmakować w obu gościnnych, choć krótkich epizodach jakie zaliczyła na krążku wokalistka Renata Guć. Dzięki niej, i tak już doskonałe kawałki, nabrały większej głębi i zyskały odpowiednią przestrzeń. Co tu dużo gadać, śpiewa kobita z charakterem. Z pewnością znajdą się tacy, co ponarzekają na sporą ilość melodyjnych rozwiązań, ale mnie to w tym wypadku nie razi wcale. Można by to zestawić ze starszym Amon Amarth, z czasów debiutanckiego "Once Scent of Golden Hall". Nasze chłopaki młócą z równie stosowną nordycką werwą, nawet tekstowo nawiązują czasem do
opowieści Wikingów ("Jar", "Szklany dukt"), ale klimatem wciąż blizej im do tematów (pagan?) black metalowych. Riffy w "Under the Dungeon" czy te z tytułowego arszeniku po prostu rozrywają i zaskakują swoją odmiennością i
świeżością! Zdecydowanie preferujący headbanging znajdą tutaj sporo dla siebie, wszak muza ma charakter wybitnie koncertowy i to
właśnie w takich warunkach sprawdzi się najlepiej! Morior Axis dzięki tej kompletnej i
wciągającej płycie stał się moim faworytem wśród rodzimych kapel podziemia. Ale dla pewności koniecznie
sprawdźcie "Arsenik Gift" sami, bo może tylko ja się tak tym jaram?:)
|