|
Soul Snatcher - "Pylons of Dispersion
/ Azazel"
(CD '09 / Redrum 666)
Sporo dobrego słyszałem o SOUL SNATCHER, i to na długo, zanim jeszcze wpadł w moje łapska ich “Azazel”. Płyta ta, to z tego co się orientuję, zbiór dwóch materiałów SOUL SNATCHER, które REDRUM 666, skompilowane razem, postanowiło wydać na CD. Po raz kolejny zatem muszę stwierdzić, iż dobrze się stało, a przy okazji podziękować wytwórni za chęć wynajdowania podobnych mało znanych, ale jakże dobrze rokujących kapel. „Azazel”, to zdecydowanie obok FEROSITY najlepszy krążek, jaki wydali oni ostatnio. I wszystko to, pomimo tego, iż SOUL SNATCHER nie gra ani niczego zaskakującego, ani specjalnie oryginalnego. Jest wręcz przeciwnie, ich muzyka jest dość przewidywalna i nieźle już wyeksploatowana przez inne hordy. Nie przejmuję się jednak tym zbytnio, skoro ichni death metalowy wyziew mile napierdala mi pod uchem. Już od pierwszego numeru, „Pylons of Dispression” zostałem zaatakowany nawałnicą szybkich i bezkompromisowych dźwięków, które nie znają słowa litość. Czerpiąc z dorobku amerykańskich kapel typu DIABOLIC, MALEVOLENT CREATION, czy HATE ETERNAL, dorzucając do tego to, co najlepsze w polskim death metalu (wyraźne wpływy DAMNATION!!!) SOUL SNATCHER stworzył istne monstrum. Każdy z utworów, jakie znajdziecie na „Azazel” kopnie was w dupsko potężnymi riffami, wspomaganymi nieustającą kanonadą bębnów i doskonale słyszalnym, dudniącym basem. „Paean of Will” to jeden z moich faworytów, zaczyna się on od krótkiego, monumentalnego intro, by po chwili przyłożyć szybko i zdecydowanie. Utwór ten kryje w sobie jednak także wiele niespodzianek, nie ograniczając się przy tym do monotonnego łomotu, bo znajdziecie tu i masywne zwolnienia, a nawet kapitalne popisy solówkowe. Niektóre utwory są bardzo rozbudowane, sięgając nawet ponad pięciu minut trwania, co pozwala myśleć, że chłopaki mają sporo do powiedzenia. Do tego pojawiające się tu i tam introsy dopełniają klimatu. Najlepszą jednak dla mnie osobiście częścią „Azazel” są ostatnie dwa utwory, tj. tytułowy i „Thorns To the Prophets” – nieco inny, bardziej brudny, ale znacznie brutalniejszy i bezkompromisowy sound jeszcze bardziej podkreśla ekstremalną stylistykę obraną przez SOUL SNATCHER. I jazda, jazda, szybko do przodu. Eh, dobry materiał. Czekam na więcej!
|