|
Drugs of Faith - "Drugs of Faith"
(CD '06 / Self Made God Records)
Wywodzące się z Północnej Wirginii trio spłodziło prawdziwą, grindującą pokrakę. Już na wstępie rzuca się nam poziom upolitycznienia Drugs Of Faith, gdy spoglądamy na demonizowany portret obecnego prezydenta Georga W. Busha, który zbiera cięgi od muzyków na prawo i lewo. Niestety trzeba przyznać, że jedyne warte uwagi “protest songi” przeciwko Bushowi wyrzygał Al Jourgensen z Ministry. I choć to nie ta liga i nie ten horyzont muzyczny, Drugs Of Faith starają się udowodnić, że jednak mają coś do powiedzenia, a ich środkiem wyrazu jest przede wszystkim surowość kompozycji i rzekoma nieprzewidywalność, na którą niestety ciężko się nabrać. W niektórych partiach, np. w “No Sense Of Occasion” wydaje się jakby te wszystkie brudy i pokaleczone rytmy zostały syntetycznie ponakładane na całkiem zgrabną strukturę muzyczną, która znajdowała się gdzieś na początku. Widać muzycy przerazili się tego i za wszelką cenę chcieli pokazać jak to bardzo są z nich hardcorowi grindowcy. Efekt jest mizerny do tego stopnia, że zmęczenie tym materiałem jest wprost odwrotnie proporcjonalne do czasu płyty, warto nadmienić, że to tylko nieco ponad kwadrans… Nieszczególna jest ta płyta, by nie rzec rozczarowująca. Ze wszystkich ośmiu tracków, ostatni przykuwać może uwagę na dłużej, jednakże “Eyes Closed” na pewno nie ratują tej wyjątkowo słabej, jak na stajnie Selfmadegod Records, płyty. Niespecjalnie zainteresowali mnie sobą ci muzycy i niezbyt interesuje mnie, czy Drugs Of Faith na nowej płycie zaskoczy. Wątpliwe, może więcej wyrazu miałaby akcja protestacyjna przed Białym Domem?
|