|
Dreamlike Horror - "Delightful Suicides"
(CD '05 / Sleaszy Rider Records)
Zapowiadana już dawno temu płyta Dreamlike Horror, “Delightful Suicides” ostatecznie
ujrzała światło dzienne przed kilkoma miesiącami. Oczekiwać na nią
przyszło niemalże 5 lat, tyle właśnie czasu upłynęło od założenia
Dreamlike Horror w 1999 r. Nieliczni wiedzieli o tym projekcie, który dojrzewał
gdzieś w cieniu legendarnego Ancient. Wytrwali, doczekali się czegoś niesamowitego…
Otwierające płytę, klawesynowe insynuacje już od pierwszych taktów budują
atmosferę grozy. Najciemniejsze zakamarki naszego umysłu są przeznaczeniem, do którego mamy
dotrzeć podróżując w dziwacznej karuzeli dźwięków. Wirująca monotonia “Nighthunt”, przywodzi na
myśl muzykę Nobuo Uematsu, ale zanim zdążymy się o tym przekonać znajdujemy
się już w innym, sennym świecie. Następnie, zasłuchani w utwór “The House that Breathes with Ghosts”, oparty
głównie na melodyjnych pasażach fortepianu, uzupełnianych instrumentami smyczkowymi, zaczynamy eksploracje swego
wnętrza. Konstrukcja zastosowana w tym utworze, będzie eksploatowana zasadniczo przez
całą płytę, czasami przywodząc na myśl dokonania genialnego Peccatum.
Niesprawiedliwością byłoby jednak stwierdzić, ze Dreamlike Horror próbuje
tworzyć muzykę na kształt projektu Ishahna, choć niewątpliwie chwilami konwencja fortepianowa jest nieco podobna. Zdecydowanie jednak, Deadly Kristin i Aphazel,
współtworzą niepowtarzalny klimat i wyjątkowe brzmienie utworów. Gdy tylko
kojące dźwięki wybrzmią do końca, przekraczamy kolejny próg strachu, w atmosferze
żywcem wyjętej ze słynnego obrazu “Suspiria”. Czwarty utwór na płycie, “Damien”, jest
zaskakująco ciężki. Oparty na przesterowanych gitarach i porażającym
wokalu Aphazela wybija nas z poprzedniego błogostanu. I… kolejny raz hipnotyzuje nas Deadly Kristin, w “A Solitary Moment” znajdujemy kwintesencje
delikatności w muzyce Dreamlike Horror. Znowu ta zostaje naruszona, kolejno przez “The Labyrinth Of Qena” i niesamowity “La Vendetta”, który jest dialogiem
między matką i zamordowaną przez nią córką. Obrzydliwie piękny i zarazem chyba najmocniejszy utwór z
całego krążka w przekazie. Warto zwrócić uwagę jeszcze na zaaranżowany
podobnie jak “Damien”, “Wedding in Horror”, oraz na zaskakujący
cover, Fryderyka Chopina, “Funeral March”. Zapewne, nikt nie pokusił
się wcześniej o tak niesamowitą interpretację tego utworu, a sam Krystian Zimerman,
wił by się w agonii słuchając tych dźwięków jakże niezgodnych z kanonami odczytywania Chopina. Nie
wspominając już o uzupełnieniach Aphazela… Odważny krok podsumowuje “Delightful Suicides” i stanowi doskonale
zwieńczenie płyty. Zakończenie wędrówki, po ścieżkach horroru zostawia nas w rozdarciu
pomiędzy uczuciem ulgi, a wewnętrznym niepokojem, który raz zasiany, już
nas nie opuszcza… Krążek “Delightful Suicides” jest wyjątkowy, warstwa liryczna doskonale
współgra tu z muzyką, tworząc niepowtarzalne brzmienie, jakość sama w sobie. Zdecydowanie jest to
płyta niespodziewanie nieprzeciętna, pełna zniewalających brzmień, które
jeśli tylko wysłuchiwane w mroku, zatapiają nas w jeziorze strachu. Świetna
produkcja i wysoki poziom wydania “Delightful Suicides” przez Sleaszy Records sprawia,
że Dreamlike Horror może w pełni realizować swoje zamierzenia. Udowadniając
jednocześnie, że ciemność nadal jest nieprzebraną studnią inspiracji…
|