|
In Peccatum - "MDLXIII"
(CD '09 / self-released)
Myślałem, że będzie lepiej. Okazało się, że jest krócej. Siedem kawałków na płycie trwa zaledwie 22 minuty. Jeszcze trochę matematyki… 7 kawałków minus intro i outro, minus dwa kawałki typu „zrobię nastrój” daje nam 3 (słownie: trzy) utwory, które mam ocenić. Niewiele. To, co możemy usłyszeć na EPce (mini) to klimaty doomowe. Nie wiem czy Portugalczycy lubią być porównywani, ale ja bym posadziłbym ich w loży „wczesny Paradise Lost”. Ogólnie nie poniósł mnie ten krążek. Nie jest może źle, ale gdyby nie fajne gitary (zwłaszcza w „From An Ashery Lover”) i nieznanego mi pochodzenia sympatia do Portugalii to pewno chłopakom bardziej by się oberwało. Przyglądając się dorobkowi muzycznemu In Peccatum łatwo zobaczyć, że koledzy mają problem z płodnością (oczywiście w sensie muzycznym). Więcej materiału na płycie pozwoliłoby na konkretniejszą ocenę. Jako ciekawostkę dodam, że In Peccatum pochodzi z Azorów. Domyśliłem się więc, że to stąd ta tematyka o wyspach i wulkanach.
|