|
Death Sea - "Imagination World"
(CD '09 / Sema Print)
Z cyklu wznowień tym razem mamy DEATH SEA - kapela, przyznam, nieznana mi wcześniej, choć grają w niej choćby muzycy SYMBOLIC IMMORTALITY, SCHISMATIC, czy MORDOR. Okazuje się jednak, że ta krakowska załoga powstała już w 1993 roku, a "Imagination World" został nagrany w 1994 roku, wówczas wydaniem zajął się BARON Records. Czyli staroć, coś, co powinienem lubić. Tymczasem zawiodłem się na DEATH SEA - w końcu nie wszystko, co stare, musi zaraz być zajebiste. Death metal w wykonaniu DEATH SEA wydaje mi się totalnie nijaki. Co prawda eksperymentowanie w ramach gatunku było wtedy powszechne i wielu kapelom - np. VIOLENT DIRGE, TENEBRIS, CRYPTIC TALES - wychodziło to na dobre, ale akurat "Imagination World" mnie nudzi. Oczywistym jest, iż DEATH SEA wiele ze swoich inspiracji czerpał z CYNIC, tudzież ATHEIST, ale ze smutkiem przyznaję, że akurat te dwie legendy nigdy muzycznie mi nie podchodziły he, he. No co mam począć - zawsze wolałem zabójcze dźwięki ze Szwecji, czy Holandii, niż eksperymenty w wykonaniu pana Masvidala. No i jak pisałem, "Imagination World" mnie nudzi. Płyta jest bardzo długa, brak jej tego, co najbardziej poszukuję w death metalu - agresji, zadziorności, klimatu, energii... Warto pewnie jednak wspomnieć, że DEATH SEA naprawdę robił wszystko, aby nagrać oryginalny i porywający album. Techniczne zagrywki, świetna praca gitarzystów i perkusisty, mnóstwo tu intrygujących pomysłów, w tym wiele akustycznych, niemal flamenco wtrętów... Tylko, że jak już pisałem, brzmi to dla mnie bardzo topornie, brak temu wszystkiego werwy i kopa, nawet wokalista brzmi, jakby się nudził. Są dwie możliwości - może zwyczajnie nie mam dnia na ten album i nie potrafię należycie go docenić, albo nie przetrwał on próby czasu. Jakby nie było, zbieracze "polskich staroci" powinni po to sięgnąć. Ja raczej wrócę do moich ulubieńców - HAZAEL, BETRAYER, ARMAGEDON, MANSLAUGHTER, itd.
|