|
Absynth - "Serce dzwonu"
(CD '09 / self-released)
Absynth pewnie niejednemu stanie w gardle kością! Połączenie dźwięków oryginalnych, pełnych elektronicznych odniesień z dziwacznym imidżem oraz kontrowersyjnymi tekstami w języku polskim! Do tego wszystkiego dochodzi dyskotekowy bit ("Moja wina"), przy którym utwory Pain czy Deathstars brzmią wręcz brutalnie! I jak tu przełknąć taki stuff? Materiał zdecydowanie nadający się na kolejną odsłonę Castle Party vel "tam gdzie lateks spotyka róż" niż pod strzechę przeciętnego metalowca. Ale ok. Płyta trafiła do mnie - nie jestem ani przeciętnym metalowcem, ani też zwolennikiem electro industrialnych klimatów. Więc przynajmniej ocena będzie fair! Trzyutworowy minialbum "Serce dzwonu" wzbudził moją ciekawość już od pierwszych minut po otwarciu listu. Interesująca, tak odmienna od wszystkich innych, okładka albumu utrzymana jest w aptecznym klimacie. Tylko jakoś ta aptekarka nie z tej bajki! Takie są też dźwięki Absynth! Industrial rock, electro, synthpop (?) itp. Mieszanka totalnie nieprzewidywalna. Jednak jak się okazuje, nie pierwszy raz zresztą, nie taki diabeł straszny... Panowie mają pomysł na siebie i na swoją muzykę. Kierując się wolnością artystyczną i sporą dozą odwagi stworzyli materiał, który może w wielu środowiskach solidnie namieszać. Z pewnością te trzy utwory zrobią furorę na wszelkiego rodzaju rockotekach, gdyż mają w sobie taki właśnie imprezowy potencjał. Natarczywa elektronika jest tutaj obecna niemalże w każdej sekundzie. Tekstowo jest nienagannie, choć wielu może być oburzonych przekornymi wersami "Mojej winy". Wokal świetnie sobie radzi w każdych warunkach, podoba mi się jego barwa, choć zdaję sobie sprawę, że nie obyło się także i w tym przypadku bez komputerów. Tak czy inaczej efekt końcowy może się podobać. Ale to także materiał z rodzaju - kochaj albo rzuć! Nie komentuje z reguły gościnnych udziałów znanych artystów, ale tym razem zrobię wyjątek, bo epizod w utworze tytułowym zaliczył sam Roman Kostrzewski. Zespół dzięki temu ma w rpg'owej skali "+ 10pkt." do lansu a sam utwór zyskał odpowiednią głębię dzięki charakterystycznej barwie głosu legendy polskiego heavy metalu! Mimo, iż zespół sam określa się jako new metalowy, to osobiście nie mam takich skojarzeń. Zresztą, sam już nie wiem. Przekonajcie się sami...
|